Eala, która w rankingu WTA zajmuje 29. miejsce, znakomicie weszła w mecz i już po trzech gemach prowadziła 3:0, oddając Laurze Siegemund (53. WTA) tylko cztery punkty. W kolejnej partii ponownie miała szansę na przełamanie, ale tym razem Niemka, słynąca przede wszystkim z kapitalnej gry w deblu, zdołała się uratować, broniąc dwóch break pointów.
Niewykorzystana okazja zemściła się na Filipince niemal od razu. Już chwilę później straciła bowiem serwis, a krótko po tym jej rywalka wyrównała na 3:3. Od tego momentu tenisistki pilnowały podania. Więcej kłopotów miała jednak Niemka, która broniła łącznie czterech break pointów, w tym trzech przy stanie 5:6, będących jednocześnie piłkami setowymi.
Co za set! 38-letnia Laura Siegemund wytrzymała presję
38-latka wytrzymała presję, doprowadziła do tie-breaka i tam również nie brakowało zwrotów akcji. Siegemund prowadziła już 5:2, ale Eala odpowiedziała serią czterech punktów z rzędu i stanęła przed kolejną szansą na zamknięcie seta. Po raz kolejny jednak zawiodła, a chwilę później, po 84 minutach zażartej rywalizacji, to tenisistka zza naszej zachodniej granicy, przy pierwszej nadarzającej się okazji, mogła cieszyć się ze zwycięstwa.
Drugi set należał jednak do faworytki, a kluczowa okazała się znakomita gra przy własnym podaniu. Siegemund nie miała ani jednej szansy na przełamanie, a sama dwukrotnie straciła serwis — najpierw w trzecim, a następnie w dziewiątym gemie, po którym 20-latka wyrównała stan rywalizacji.
Alexandra Eala odwróciła losy meczu! I czeka na Igę Świątek lub Magdę Linette
Trzecia odsłona meczu wyglądała zupełnie inaczej. Obie zawodniczki od samego początku miały spore kłopoty. Najpierw podanie straciła Niemka, potem Azjatka, a następnie ponownie Siegemund. Chwilę później Eala w końcu wygrała swój serwis i zrobiło się 4:1.
Niemka nie zamierzała jednak złożyć broni i najpierw zapisała na swoim koncie drugiego gema, a następnie, przy stanie 2:5, obroniła dwa meczbole i wciąż pozostawała w grze. W dziewiątej partii faworytka w końcu jednak dopięła swego. Tym samym po 3 godzinach i 22 minutach walki mogła świętować awans.
Ze Świątek Eala mierzyła się dwukrotnie i ich bilans jest… remisowy. Co ciekawe, Filipinka ograła trzecią rakietę globu dokładnie rok temu w Miami. Z Linette Azjatka również wygrała tylko raz — na początku obecnie trwającego sezonu. W dwóch pozostałych spotkaniach lepsza okazywała się Poznanianka.
Spotkanie Iga Świątek — Magda Linette rozpocznie się w czwartek, późnym wieczorem. Pierwotnie polski pojedynek planowany był na godz. 20.00, ale wiele wskazuje na to, że tenisistki znad Wisły na korcie zameldują się dopiero okay. godz. 21.30.