— Jeżeli chodzi o pierwszy punkt RBN, a więc program SAFE, czyli pożyczki do roku 2070, tutaj wybrzmiało bardzo wiele pytań. Na początku niestety nie padały odpowiedzi, ale w trakcie dyskusji udało przekonać się rządzących, pana premiera Tuska, żeby odpowiadać na te pytania ze strony pana prezydenta. Bo to nie jest kwestia ciekawości, tylko szczegółów tego ważnego, ale wymagającego wyjaśnień i pogłębionej analizy programu — powiedział Bogucki.
Jak długo trwała Rada Bezpieczeństwa Narodowego?
Jakie tematy poruszono podczas RBN?
Jakie są wątpliwości Kancelarii Prezydenta dotyczące Rady Pokoju?
Co powiedział Bogucki o Włodzimierzu Czarzastym?
Podkreślił, że podczas dyskusji “nie chodziło o atak na rząd, ale o odpowiedzialną decyzję, która musi w przyszłości zapaść”. — To będzie decyzją pana prezydenta w związku z koniecznością podpisania lub odmowy podpisania ustawy — powiedział szef Kancelarii Prezydenta.
Jak dodał, po dzisiejszej dyskusji pojawiło się więcej odpowiedzi w tej sprawie, ale “nie wybrzmiały wszystkie odpowiedzi i nie zostały rozwiane wszystkie wątpliwości”. Podkreślił, że dyskusja powinna być kontynuowana.
Polska wstąpi do Rady Pokoju Donalda Trumpa? Komentarz z Kancelarii Prezydenta
— Druga kwestia — czyli Rada Pokoju — tutaj pan prezydent prezentował swoje stanowisko. Nie znamy stanowiska rządu niestety dalej — kontynuował Bogucki. Dodał, że dyskusja na ten temat również była bardzo szeroka. Zaznaczył, że we wszystkich poruszanych podczas RBN sprawach głos zabierali także przedstawiciele klubów i kół parlamentarnych. — Padały pytania, nie zawsze padały odpowiedzi — mówił.
— Pan prezydent, tak jak zachował się w Davos, czyli jak strażnik Konstytucji, uznaje porządek konstytucyjny. To znaczy, że rząd musi tu zainspirować tę kwestię [członkostwa w Radzie Pokoju], albo odmówić zainspirowania tej kwestii. Dzisiaj nie ma ani jednej decyzji, ani drugiej, a pan prezydent jako głowa państwa kończy proces tej dużej ratyfikacji, bo mówimy o takim procesie formalnym — dodał.
Wschodnie kontakty Włodzimierza Czarzastego. “Uznał, że nie będzie odpowiadał na te pytania”
Bogucki odniósł się także do sprawy poruszania tematu Włodzimierza Czarzastego podczas środowej RBN. — Chciałem jasno zaznaczyć i bardzo mocno podkreślić, chociaż robił to już pan prezydent w tej części jawnej podczas swojego wystąpienia: to nie jest kwestia i spór na linii prezydent Nawrocki — marszałek Czarzasty — podkreślił.
— Tutaj linia sporu jest między bezpieczeństwem a pytaniem o to bezpieczeństwo. Czyli jesteśmy dziś w takim stanie, że druga osoba w państwie ma rzeczywiście z jednej strony dostęp do informacji ściśle tajnych, ale z drugiej strony pojawiają się daleko idące wątpliwości wtedy, kiedy pan marszałek jeszcze tego dostępu nie miał, a był członkiem komisji ds. służb specjalnych i nie uczestniczył właściwie w niej w pełnym tego wymiarze z uwagi na to, że miał poświadczenie tylko do poziomu “tajne”, a nigdy w tamtym czasie nie złożył odpowiedniej ankiety. Pan marszałek uznał, że właściwie nie będzie odpowiadał na te pytania, czy rozwiewał tych wątpliwości — przekazał Bogucki. Jak podkreślił, prezydent przez swoją kancelarię będzie jeszcze o tę sprawę dopytywał koordynatora ds. służb specjalnych Tomasza Siemoniaka.
Podejście rządu do polityki zagranicznej. “Cytując poetę”
Po Boguckim głos zabrał szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz, który skupił się na sprawie Rady Pokoju. Jak przekazał, Kancelaria Prezydenta przez ponad trzy tygodnie nie była w stanie uzyskać informacji na temat stanowiska polskiego rządu.
— Mam dla państwa złą informację. Mimo upływu kolejnych tygodni, kolejnych godzin przepracowanych przez analityków, dyplomatów, kierowników placówek obsadzanych z klucza politycznego przez ministra Sikorskiego, Polacy nadal nie wiedzą, czy rząd jest zwolennikiem wejścia do Rady Pokoju, czy też jest zwolennikiem decyzji negatywnej — powiedział Przydacz.
Podkreślił przy tym, że Polska w przypadku ewentualnego wstąpienia do Rady Pokoju nie ma obowiązku zapłacenia 1 mld dol. Dodał również, że podczas RBN nie udało się dowiedzieć, jakie możliwe negatywne skutki niewstąpienia do tej organizacji przez nasz kraj przewiduje Ministerstwo Spraw Zagranicznych. — W większości raczej, poza częściowymi argumentami, pojawiało się sporo złośliwości i kpin. Wydaje mi się, że nie jest to odpowiedni format do prezentacji tego typu argumentacji przez szefa polskiej dyplomacji. Ale spuśćmy na to zasłonę milczenia — powiedział.
Przydacz stwierdził również, że w obozie rządzącym widać “europocentryzm” i patrzenie na świat przez pryzmat Europy. — Mam wrażenie, że nie zawsze interes Rzeczpospolitej jest tym kompasem, który podpowiada stronie rządowej. Raczej cytując poetę, przyświeca rządowi idea, takiej “papugi narodów”, powtarzania stanowiska innych państw zachodnioeuropejskich aniżeli zaznaczania własnego działania — powiedział.